Początki sztucznych rzęs – czyli jak to wszystko się zaczęło.

with Brak komentarzy


Od setek lat wiadomo, że oczy oraz rzęsy mają ogromny wpływ na urodę. Z tego powodu kobiety na różne sposoby starały się je ozdabiać. Powieki zazwyczaj malowały substancjami naturalnego pochodzenia, przede wszystkim używały do tego minerałów oraz ziół, a ozdoby do rzęs były przyklejane za pomocą wosku.

Starożytne Egipcjanki do przyciemniania swych oczu stosowały substancję o nazwie khol, która w zmodyfikowanej formie jest używana przez kobiety do dzisiaj!

Rolę sztucznych rzęs pełniły na początku fragmenty delikatnej sierści zwierząt. Podobno sama Kleopatra, która dla wielu osób po dziś dzień jest symbolem piękna i kobiecości, była ich zwolenniczką.

 

 

 

 

Oficjalnie pierwsze próby przedłużania rzęs miały miejsce w 1916r (czyli ponad 100 lat temu!). Były to czasy, gdy w teatrach i kinach wszystko musiało być perfekcyjne i wyraziste, momentami wręcz przerysowane.

D.W. Griffith (reżyser) postanowił, że oszałamiający efekt zniewalających oczu w swoim filmie uzyska poprzez użycie ludzkich włosów przeplecionych przez gazę. W osiągnięciu tego celu pomógł mu lokalny perukarz.

Posiadaczką uwodzicielskiego spojrzenia była Seena Owen, która zagrała główną rolę w filmie Gryffina „Nietolerancja”. Jej nowe rzęsy były tak długie, że za każdym razem gdy mrugała, dotykały jej policzka!
Niestety reżyser nie pomyślał o opatentowaniu swojego pomysłu i nie miał żadnych zysków z tego tytułu. Jego film nie odniósł sukcesu, ale kobiety wręcz oszalały na punkcie przedłużanych rzęs i każda pragnęła mieć spojrzenie w stylu Hollywood.

 

 

 

 

 

Sztuczne rzęsy po raz pierwszy na rynek wprowadził Maksymilian Faktor – polski (!) wizażysta, który na potrzeby branży kosmetycznej stworzył swój pseudonim Max Factor. Do dziś przez wiele osób jest uważany za prekursora trendu przedłużania rzęs.

Pierwsze rzęsy, które były dostępne w sprzedaży były dosyć prymitywne. Do ich stworzenia użyto frędzelków oraz nitki, co znacznie utrudniało ich zakładanie.
Dopiero w latach 50tych w sprzedaży pojawiły się rzęsy na pasku, które były bardziej przystępne i miały o wiele więcej fanów i zwolenników.
Wśród gwiazd noszących sztuczne rzęsy była Marylin Monroe, której uwodzicielskie spojrzenie rozkochało w rzęsach setki tysięcy kobiet (podejrzewam, że mężczyzn również ;)) .

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Latami sztuczne rzęsy ewoluowały. Dopiero w 2003r. Azjatycka wizażystka Shu Uemura stworzyła metodę 1:1. Używała do niej włosia norek syberyjskich.
Na początku przedłużanie rzęs tą metodą było modne tylko w Azji, ponieważ kobiety z tamtych rejonów mają bardzo krótkie swoje naturalne rzęsy – max. 7mm! Natomiast Europejki mogą pochwalić się nawet dwukrotnie dłuższymi rzęsami.
Pierwszą białą kobietą, a w dodatku będącą gwiazdą na skalę międzynarodową, która dostąpiła przywileju przedłużenia sobie rzęs była Madonna.

Na samym początku metoda 1:1 była dostępna jedynie dla pań z elit społecznych. Usługa należała do niezwykle drogich, z uwagi na wykorzystywany materiał oraz czasochłonną aplikację.

Rzęsy bardzo szybko osiągnęły status obiektu pożądania przez milion kobiet. Po raz pierwszy mogły uzyskać trwały i naturalny efekt obramowania oka. Na szczęście z powodu ogromnego sukcesu i polarności cena zabiegu szybko spadła do o wiele niższej i dzisiaj jest dostępna praktycznie dla każdej z nas.

Dodatkowo dzięki Azjatkom zawdzięczamy pierwsze rzęsy z poliestru. Stworzono je na przełomie 2004 i 2005r. Miały być one trwałe, idealnie wyprofilowane oraz o doskonałej grubości i długości. I takie też były! Bardzo szybko wyparły z rynku rzęsy z naturalnego włosia norek syberyjskich.

W dzisiejszych czasach możemy swobodnie przebierać w rodzajach, grubościach, długościach, a nawet w kolorach sztucznych rzęs. Ogranicza nas tylko nasza własna wyobraźnia.

Zostaw komentarz